Nauka przez czytanie. Top 5 najlepszych książek dla dzieci

Nauka dzięki czytaniu książek. Ranking najlepszych książek, dzięki którym można się uczyć w przyjemny i ciekawy sposób.
Chłopcy uwielbiają książki popularnonaukowe. Każdy ma swoją ulubioną dziedzinę, ale są książki, które lubimy wszyscy. Przyznam się, że i ja się bardzo dużo uczę z tych książek.
Kryteria naszego rankingu najlepszych książek do nauki
Trudno było wybrać 5 najlepszych, naszym zdaniem, książek. Starałam się, aby w zestawieniu znalazły się książki reprezentujące kilka szeroko pojętych dziedzin, odpowiadających blokom przedmiotów szkolnych. Ostatecznie jest to 5 (spośród 8) dziedzin zaczerpniętych z programów nauczania do matury międzynarodowej, tj.:
- nauki społeczne (historia, geografia, filozofia, socjologia, psychologia),
- nauki ścisłe (fizyka, chemia, biologia),
- język i literatura,
- matematyka,
- sztuka (sztuki plastyczne, muzyka, teatr).
Kolejnym kryterium była kompleksowość. Ostatecznie wybraliśmy książki z serii, co byś wzięła, wziął na wyspę, gdzie nie byłoby szkoły ani innych książek, a po powrocie musiałabyś, musiałbyś podejść do egzaminów z każdej z wymienionych dziedzin.
Najlepsza książka w dziedzinie nauk społecznych
I tak, pierwsze miejsce w naszym bardzo subiektywnym rankingu w dziedzinie nauk społecznych otrzymuje „Rzeka czasu”. Peter Goes bardzo płynnie i atrakcyjnie prowadzi nas w niej przez meandry czasu i miejsc. Od tzw. zupy pierwotnej do początków XXI wieku. Pozwala na szersze spojrzenie na różne epoki, pokazując, co działo się w podobnym czasie na różnych kontynentach.
Pierwsze miejsce na podium w nauce
W dziedzinie nauk ścisłych pierwsze miejsce na podium zajmuje „Świat przyrody” Amandy Wood i Mike’a Jolleya. (Z góry przepraszam zwolenników chemii i fizyki, czyli mojego starszego syna. W pierwszej 10. byłoby miejsce i na te zagadnienia.) Świat przyrody urzeka pięknem rysunków. Zawartość merytoryczna jest jednak również doskonała. Książka obejmuje pełnię tematów dotyczących świata przyrody – od systematyki przez rodzaje środowisk, elementy ekologii, do grup i gatunków. Można dowiedzieć się wszystkiego o kolcach lub piórach, jak również poznać zadziwiającego dziobaka. Czytając o lasach namorzynowych poznajemy różne gatunki roślin i zwierząt, ale również nazwy części roślin czy zagadnienia ekosystemowe.
Najlepsza książka o języku i literaturze
Trzecia dziedzina sprawiła nam najwięcej trudu. Okazało się, że takich książek nie mamy zbyt wielu. (Ten wpis mnie zmotywował do poszukiwania zasobów i w tej dziedzinie.) Ostatecznie, laur idzie do Stanisława Barańczaka. Jego „Pegaz zdębiał” nie jest typem książki do czytania. Jest to raczej książka do zaglądania i czerpania inspiracji. Dla chłopców bywa zbyt wymagająca. Na razie udało nam się pobawić tylko co nieco, bez sukcesów, alfabetonem. Próbowaliśmy stworzyć polski alfabeton na wzór anglojęzycznego: A quick brown fox jumps over the lazy dog. Zachwycają nas niezmiennie onanagramy. Czyli – takie przestawienie liter czyjegoś imienia i nazwiska, bez opuszczenia i bez dodania ani jednej litery, aby w efekcie powstało nowe imię i nazwisko. Uczynienie przez Barańczaka z Galla Anonima – Maliny Glon czy z Jana Kochanowskiego – Noaha K. Nawciskaja jest niedoścignionym ideałem. Egzamin zdalibyśmy co prawda tylko z poezji, ale za to na jakich skrzydłach nonsensu!
Trudny wybór w matematyce
Z matematyką też nie było prosto. W tej dziedzinie, odrobinę bez efektu WOW, wysuwa się na prowadzenie pozycja zatytułowana „To wszystko matematyka”. W książce Cariny Louart i Florence Pinaud z ilustracjami Jochena Gernera znajdziemy wszystko. Od teorii, poprzez liczenie, aż do zastosowań w życiu codziennym, sztuce, inżynierii, informatyce. Jest matematyka chmur, patent na wygraną w Monopoly (bez gwarancji) czy rozkład normalny. Są przykłady i zadania do rozwiązania. Na deser zaś magia matematyki – gabinet luster i hodowla królików. Zabrakło nam nieco pogłębienia tematów – trzy zdania mające wyjaśnić, na czym polega statystyka, to jednak zbyt mało.
Nasz faworyt w sztuce
Ze sztuki wybraliśmy sztuki wizualne, bo tu najłatwiej było o zgodę. „Historia obrazów dla dzieci” Davida Hockneya i Martina Gayforda pokazuje historię sztuki wizualnej od jaskiń do smartfonów. Co więcej, czyni to w sposób nienachalny i nie nadęty. Przez osobistą perspektywę Davida Hockneya, artysty wszechstronnego, przybliża proces twórczy. Zwraca uwagę na to, na co warto zwrócić uwagę, ale zadaje więcej pytań niż odpowiedzi. Dzięki temu aż się chce samej, samemu tworzyć. Jednak tak naprawdę (obiecałam, że na koniec wywodu przyznam się do tego) wygrywa ze względu na psy parówki na każdej stronie😊
Czekamy na Wasze komentarze – z chęcią będziemy się o coś wykłócać!
